Czy zastanawiałyście się kiedyś, co stało na toaletkach naszych prababek, gdy spacerowały po „Małym Wiedniu”? Choć dziś kojarzymy Bielsko-Biała głównie z przemysłem, to właśnie tu, w cieniu kominów fabrycznych, rodziła się nowoczesna polska pielęgnacja. Zapraszam Was w podróż do czasów, gdy piękno pachniało konwaliami, a ratunkiem na „wiek niebezpieczny” był magiczny słoiczek z napisem Abarid.
Skarb ukryty w owczym runie
Często słyszymy, że polska historia kremów to przede wszystkim Katowice i Poznań, gdzie powstawała słynna Nivea. Ale Bielsko miało coś, czego zazdrościli mu wszyscy: lanolinę.
Nasze miasto stało wełną. Podczas czyszczenia owczego runa w wielkich fabrykach sukna odzyskiwano naturalny wosk – lanolinę. Ten „odpad” okazał się złotem dla skóry. Dzięki niemu w 1921 roku przy dzisiejszej ulicy Grażyńskiego powstała Pierwsza Bielska Fabryka Przetworów Chemicznych (późniejsza Pollena-Bielsko). Mieściła się ona przy dzisiejszej ul. Grażyńskiego 71. Produkowano tam m.in.: Ochronne kremy lanolinowe, które idealnie sprawdzały się w surowym, podbeskidzkim klimacie oraz legendarny Saponivin – jeden z pierwszych płynów do mycia włosów, który uczył mieszkanki Bielska, że mydło to nie jedyny sposób na czystą czuprynę.
Abarid: Sposób na „wiek niebezpieczny”
Wyobraźcie sobie jesienny wieczór 1938 roku. W gazecie pojawia się ogłoszenie: „Pani w wieku NIEBEZPIECZNYM! Gdy młodość już minęła, nie powinna się poddawać…”. Brzmi surowo? Tak właśnie reklamowano luksusową markę Abarid.
Choć produkowany w warszawskim Laboratorium Perfection, Abarid był absolutnym hitem w bielskich drogeriach, m.in. przy ulicy Kolejowej. Co go wyróżniało?
- Krem Abarid: Zawierał wyciąg z białych lilii i miał za zadanie usuwać zmarszczki oraz przywracać skórze jędrność.
- Puder: Dostępny w 12 odcieniach, był wolny od szkodliwych metali, co czyniło go produktem „zdrowym”. Bielszczanki uwielbiały tę markę, bo obiecywała im paryski szyk (nazwa pochodziła od francuskiego loin des rides– „precz ze zmarszczkami”).
Pedanteria: Gdzie dbałość o detale była misją
Dopełnieniem elegancji była nieskazitelna sukienka. Tutaj wchodziła do gry słynna Pedanteria – nowoczesna farbiarnia i pralnia chemiczna Henryka Reicha przy ulicy 11 Listopada. Nazwa nie była przypadkowa – obiecywała pedantyczną dokładność w dbaniu o jedwabie i koronki eleganckich pań.
Niestety, historia Pedanterii ma też mroczną kartę. Podczas wojny zakład stał się „pralnią Auschwitz”, gdzie więźniowie w nieludzkich warunkach prali obozowe pasiaki, ryzykując życie, by przemycać grypsy do świata zewnętrznego. Ta historia sprawia, że na nazwę „Pedanteria” patrzymy dziś z ogromnym szacunkiem dla odwagi ludzi, którzy tam pracowali.
Dziedzictwo Zwyczajnej Babki
Przedwojenna bielszczanka była praktyczna i nowoczesna. Korzystała z dobrodziejstw lokalnej chemii, chroniła cerę luksusowym pudrem i dbała o ubrania w profesjonalnych zakładach. Dzisiaj, gdy sięgamy po krem z lanoliną ( w Babce Zwyczajnej wegańską), kontynuujemy tradycję, która zaczęła się ponad sto lat temu w naszym „mieście splotów”.
Bo piękno, moje Drogie, ma w Bielsku-Białej bardzo solidne fundamenty!
Bibliografia i źródła:
Pamięć Historyczna: Relacje więźniów i opracowania Muzeum Auschwitz-Birkenau dotyczące podobozów i miejsc pracy przymusowej w Bielsku-Białej (w tym rola pralni Pedanteria).
Archiwum Gazet Dawnych: Reklama kremu i pudru Abarid z „Ilustrowanego Kuryera Codziennego”, listopad 1938 r.
Historia Przemysłu: Opracowania dotyczące Pierwszej Bielskiej Fabryki Przetworów Chemicznych (późniejsza Pollena-Bielsko) i wykorzystania lanoliny w przemyśle wełnianym.
Monografie Bielska-Białej: Informacje o drogeriach przy ul. Kolejowej i 11 Listopada oraz o działalności Henryka Reicha i zakładu „Pedanteria”.
Historia marki Beiersdorf: Dokumentacja dotycząca fabryk w Katowicach (Pebeco, 1925) oraz Poznaniu (od 1931), wyjaśniająca brak produkcji kremu Nivea w Bielsku.
Laboratorium Perfection (Warszawa): Dokumentacja techniczna i marketingowa Stefana Pikulskiego, twórcy marki Abarid.




